Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej
Warszawa 1957
Stron 315
Soldat im Prager Korps
Verlag der K. Andréschen Buchhandlung
Leipzig, Prag
1922
Seiten 316
Inhalt:
Einleitende Bemerkung
Aufmarsch und Aufmarsch
Serbische Begegnungen
Vierzehn Tage Grenzschutz
Die Prager Division im Wasser
Auf der Paraschnica
Sturm Und abenteuerliche Wege
Winter in totem Land
Flucht aus Serbien
Auf österreichischem Boden
Verwundung Heimfahrt
Książka dostępna:
Audiobook:
Soldat im Prager Korps by Egon Erwin Kisch read by Claus Misfeldt Part 1/2
Soldat im Prager Korps by Egon Erwin Kisch read by Claus Misfeldt Part 2/2
…
K. u. k. Infanterieregiment Johann Georg Prinz von Sachsen Nr. 11.
…
Przenoszono koło nas niezliczonych rannych, na noszach, na plecach albo po prostu na rękach: jęczących, zawodzących, krzyczących, przykrytych, krwawiących, opatrzonych i nie opatrzonych, ludzi, którym urwało policzek lub nos, żołnierzy utykających albo takich, którzy chcieli sami przewiązać sobie głowę własnym opatrunkiem, i takich, którym ramię wisiało tylko na jednej kości i strzępie skóry. Jakiś kadet-aspirant z naszego pułku dostał napadu szału; prowadziło go czterech piechurów trzymając z wysiłkiem za ramiona, jeden niósł jego szablę, kadet zaś krzyczał z pianą na ustach, z jego wywróconych gałek ocznych widać było tylko białka. Zauważywszy nas ryknął: „To te serbskie psy!“, wyrwał się i chciał podnieść w górę pochwę w mniemaniu, że to szabla. Schwyciliśmy go i jego towarzysze ujęli go znów mocno, i poprowadzili dalej.
…
Najbłahsze nawet wiadomości na kartach poczty palowej są wstrzymywane przez jaśnie oświeconą nieomylną cenzurę oficerów rachunkowych. Trzymanie w tajemnicy wszelakich wiadomości jest zapewne potrzebne, ale Serbowie dobrze przecie wiedzą, kogo mają przed sobą, znajdują przecie bagnety i karabiny z numerami naszego pułku, części ekwipunku ze znakami naszego korpusu, a nawet jeśli z tego nie mogliby nic wymiarkować, to w znakach tożsamości rannych, zabitych i jeńców, w kartach z nazwiskami w znajdywanych tysiącami częściach umundurowania, w tornistrach i chlebakach znaleźliby więcej, niż mogliby im opowiedzieć jacykolwiek szpiedzy. Toteż wiadomości z naszych pocztówek nie zainteresowałyby ich wcale, nawet gdyby były im dostępne. Jedynymi, którym nie wolno się nawet dowiedzieć, że jesteśmy w Serbii, są nasi krewni.
…
Około trzeciej pomaszerowaliśmy naprzód, utrzymując łączność z nie rozwiniętym batalionem południowym dwudziestego ósmego. Nie byliśmy jeszcze w Woli Michowej, a na prawo i na lewo od nas leciały granaty i szrapnele na rozsypane tu i ówdzie chałupy lub wybuchały tuż przy drodze; dawno nie słyszane dźwięki. Wola Michowa to ostatnia wieś w naszym posiadaniu, w następnej są Rosjanie, a na wzgórzach między Wolą Michową a Smolnikiem austriackie i rosyjskie pozycje leżą naprzeciw siebie. Dowództwo pułku umieściło się na plebanii, gdzie stanęło też dowództwo pięćdziesiątej siódmej brygady.
…
K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment Neu-Sandec Nr. 32
K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment
Neu-Sandec Nr. 32
Copyright © Grzegorz Liberacki All Rights Reserved