Za Cesarza... 
Fragmenty życia pozafrontowego.

Towarzystwo Wydawnicze „Rój”

Warszawa 1931

Stron 216

 

Spis treści:

 

Wstęp.

Pobór.

Kazamaty Janowskie.

Részege-Piszkolt.

Hohenstadt - Zabrzeh.

Symulant.

Pan Kapitan pójdzie z nami...

Z izby chorych.

Thème varié.


Książka dostępna:

Za cesarza... Fragmenty życia pozafrontowego.

Wilhelm Raort - Józef Rappaport

W pracy tej zajmę się specjalnie życiem żołnierza po za frontem w t. z. kadrach, barakach, szpitalach i obozach, gdzie żołnierz cierpiał i męczony bywał stokroć gorzej niż w polu, a odejście w pole było nieraz wybawieniem z tortur, których nie powstydziłaby się święta inkwizycja.

To życie właśnie spróbuję opisać w słowach prostych i zwięzłych i pozwolę wam zaglądnąć za kurtynę życia pozafrontowego żołnierza austryjackiego, gdzie rozgrywały się dramaty pełne zgrozy i mrożące krew w żyłach, gdyż aktorami byli, niestety, też - ludzie.

Nie spotkacie w fabule opowiadania postaci oficerków-karjerowiczów, spacerujących po korsach dużych miast, nie spotkacie bawidamków, synów dostawców wojennych, rozbijających się po kawiarniach, lub wymuskanych rabusiów - „feldwebli”, przegrywających krocie w karty z „oszczędności“ porobionych na jadle żołnierzy, nie spotkacie jednorocznych lalusiów, uwodzących głodne dziewczęta - ale spotkacie się z życiem twardem, szarem i okropnem prostych żołnierzy, których krocie składały się na bez imienną masę, wypychaną gwałtem przed paszcze armat, gdzie ginęli nieznani nikomu, nie potrzebni dla nikogo i nieopłakiwani przez ni kogo.

Za cesarza...

„Für Kaiser und Vaterland!”

Nie zapomnę nigdy owego wrażenia, gdy późnym wieczorem przypędził na koniu żandarm z pobliskiego miasteczka Bołowiec i przywiózł wójtowi rozkaz starościński, aby wszystkich popisowych natychmiast zebrał i odstawił do powiatowego miasteczka R.*

Chłopów powyciągano z łóżek, nie pozwalając im nawet ubrać się dokładniej, podwody zajechały przed urząd gminny, zepchnięto na nie po 20 osób i w przeciągu dwóch godzin była wieś B.* ogołocona z ludności męskiej od 18-50 lat.

Nie miałem nawet czasu pożegnać, się z matką, i siostrą, gdyż każda chwila opóźnienia wywoływała żywe zniecierpliwienie u żandarma, który stał przy drzwiach, uzbrojony w karabin i błyszczący bagnet.

Przed przebyciem rekrutów do baraków mieli oni jeszcze jaką taką Swobodę ruchów. W czasie trwania podróży z miejsc poborowych do Lwowa wolno im było tu i ówdzie sobie coś zakupić; w czasie postoju wychodzono bez pytania o zezwolenie z dusznych wagonów bydlęcych, wolno było zaśpiewać, spać, gdzie się i ile się chciało, mówić, hałasować i obracać się ze względną swobodą - słowem, nie odczuwano jeszcze owej bezmyślnej, żelaznej dyscypliny wojskowej, którą potrafiono przez tyle lat wojny utrzymać w karbach miliony ludzi służących wojskowo.

W wojsku austrjackiem byli żołnierze systematycznie okradani, gdyż nigdy prawie nie otrzymywali należnej im racji żywności, nie mówiąc już o jakości wiktu, który urągał wszelkim pojęciom jadła przeznaczonego dla ludzi. Nigdzie ale nie zdarzyło mi się zaobserwować tyle bezczelności w okradaniu ludzi na jadle, co w kazamatach janowskich. Gdzieindziej starano się przynajmniej zachować jako tako pozory, i unikano wszystkiego, coby mogło jaskrawiej wyświetlić ową łajdacką gospodarkę, na której feldweble, a nawet oficerowie robili majątki kosztem wygłodzonych i zamorzonych ludzi.

23 maja 2025
Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 LIR 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment Neu-Sandec Nr. 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment

Neu-Sandec Nr. 32

Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND Schützen Regiment 32

Copyright © Grzegorz Liberacki All Rights Reserved

Maschinengewehr Schwarzlose M.07/12