Wspomnienia

Instytut Wydawniczy PAX

Warszawa 1971

Stron 456

 

Spis treści:

 

Wstęp (Kazimierz Olszański)

 

Tom Pierwszy

Paryż (1856-1861)

Moje lata dziecinne w Warszawie (1861-1809)

Kraków (1869-1873)

Monachium (1873-1875)

Służba wojskowa (1876-1877)

Paryż (1877-1883)

Zakopane (1880-1882)  

Gödöllő (1886)

Berlin (1894-1902)

Zaprzysiężenie rekrutów - Schleppcour  

Zemsta cesarza

Stuttgart - Karlsruhe

Wizyta cesarza Franciszka Józefa w Berlinie - Powrót cesarskiej pary z Palestyny

Somosierra (1899—1900)

Imeretyński i w. ks. Włodzimierz (1900)

Niedoszła wyprawa do Chin - Egipt (1900-1901)

Szczecin - Września (1900—1901)

Malbork (1902)

Powrót do kraju - Chłopy (1902—1903)

Zakończenie tomu pierwszego

 

Tom drugi

Wstęp do drugiego tomu

Traditore

Wiedeń (1904-1905)

„Krwawa niedziela" (1905)

Londyn

Wystawa austriacka w Londynie

Pochód jubileuszowy (1908)

Otwarcie drugiej wystawy „Zera”(1909)

Kronprinz (1913)

Zakopane (1914)

Mobilizacja i wojna (1914)

Odwrót

Ksiądz z Sancygniowa

Niemcy w Warszawie i Legiony  (1915-1916)

Moje spotkanie z Wilhelmem II

Rozpadnięcie się dwóch cesarstw (1918)

Odebranie wojennych magazynów niemieckich (listopad 1918)

Marszałek Foch (wrzesień 1923)

Na pełnym Oceanie (1927, 1928, 1930, 1934)

Wrażenia amerykańskie z czasów prohibicji (lato 1923)

Kalifornia - Rancho del Garañon (wiosna 1934)

Tarvisio

Piazza del toros

Sun-deck i Maroko         

Moi koledzy i przyjaciele

Jan Matejko

Artur Grottger

Józef Chełmoński

Fortuna variabilis - Deus mirabilis

 

Przypisy wydawcy

Indeks nazwisk i miejscowości

Spis ilustracji

Wojciech Kossak

K. u. k. I. Korpskommando.

Gdyśmy widzieli najpiękniejsze nasze pułki padające jak kłosy od kul niewidzialnego zupełnie nieprzyjaciela, przypomniało się nam, Polakom, oburzenie i rozjątrzenie wiedeńskiego dworu i c.k. Ministerium Wojny, gdy młody kapitan sztabu austriackiego hr. Szeptycki, wróciwszy z wojny japońskiej, wykazał przestarzałość i nicość taktyki austriackiej, nie odpowiadającej zgoła wymaganiom, które wprowadziła do taktyki i strategii broń szybkostrzelna.

Byłem jeszcze wtenczas wskutek wypadku automobilowego ranny w nogę, konnej służby jeszcze pełnić nie mogłem, więc pełniłem ją jako fahrender Ordonnanzoffizier z moim doskonałym wozem angielskim „Austin". Gdy wojna wybuchła, wszyscy mniej wojowniczo usposobieni starali się dostać do korpusu automobilowego; i rzeczywiście był on dla tych, co na tyłach armii, między etapami, na naprawionych szosach, tak nazwanym „hinterlandem", gdzie daleki huk armat zaledwie dochodził. W przeciwieństwie do tej etapowej służby rola oficera ordynansowego w automobilu jest tak ciężka, że nawet ta wyjątkowa korzyść, że się może mieć swój kufer oraz trochę bielizny i zapasów, nie wynagradza za wszystkie czarne strony tej służby. Przede wszystkim jest się zależnym od benzyny i oliwy, najmniejszy zaś defekt w motorze jest katastrofą. Jeździło się po piachach, po bagnach błotnistych, byleby uniknąć szosy, bo ta była wprost nie do użycia, co parę kroków wyrwy i dziury głębokie. Stękającym i skrzypiącym wozem można było tylko noga za nogą, pierwszą a co najwyżej drugą szybkością jeździć.

Oficer prowiantowy zatrzymał naszą grupę meldując, że w tej tam na pół rozwalonej oberży jest dla panów oficerów przygotowany gulasz. Zsiedliśmy z koni i przy akompaniamencie rosyjskich szrapneli przełknęliśmy prędko tę żołnierską strawę. Kierując się ku naszym koniom, a uważając, by nie deptać po leżących „Moskalach", rozmawialiśmy po polsku. W bramie zajazdu zauważyliśmy grupę kanonierów niemieckich, którzy usłyszawszy polski język wyprostowali się, a ich komendant, podoficer, najczystszą wielkopolską gwarą mówi: „na rany Boskie, zaś prosimy wielmożnych panów, ady kawałyszek chleba, bośmy od wczoraj nic w ustach nie mieli". Na to sięgnęliśmy wszyscy do kieszeni, ale niemiecki kanonier powstrzymał nas: „pieniędzy to mamy dosyć, tylko chleba, na miłość Boską, chleba".

Tego samego dnia o trzeciej wyruszyliśmy do Krakowa, aby jak najspieszniej wstąpić do armii polskiej. Wszystko funkcjonowało jeszcze prawidłowo: Armee- i Etappen- kommando, i Bannhoi- i Gendarmeriekommando. I tu zaszedł fakt dla mnie niezapomniany. Gdy w Tarnowie, w 5 godzin po wyjeździe ze Lwowa, siedzieliśmy z moim bratem w wagonie restauracyjnym, wszedł jeden z moich kolegów w służbie austriackiej i pokazując mi biało-czerwoną kokardkę zamiast złotego z czarnym orłem ,,bączka'' na czapce, przestrzegł mnie, aby zaraz odznakę austriacką zdjąć, „jeżeli nie chcesz, żeby ci w Krakowie tłum przemocą zerwał". Niestety, kokardki biało-czerwonej nie miałem, więc tylko „bączka" oderwałem.

10 stycznia 2026
Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 LIR 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment Neu-Sandec Nr. 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment

Neu-Sandec Nr. 32

Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 Schützen Regiment 32

Copyright © Grzegorz Liberacki All Rights Reserved

Maschinengewehr Schwarzlose M.07/12