Pamiętnik z wojny i niewoli 1914-1918

Nakładem wspólnym autora i drukarni Pawła Mitręgi

Cieszyn 1925

Stron 228

 

Spis treści:

 

Do Czytelnika

 

1. Powołanie i wymarsz w pole.

2. Opole.

3. Pod Lublinem.

4. Nad Sanem.

5. Nad Wisłoką i Wisłą.

6. Pod Dęblinem.

7. W niewoli.

8. Przez Rosję.

9. Tjumeń.

10. Pobyt w Ożoginie.

11. Życie w Tjumeniu.

12. Na robotach polnych.

13. Na Ukrainie.

14. Powrót do Austrji.

 

Podziękowanie.


Książka dostępna online:

Pamiętnik z wojny i niewoli 1914-1918

Jan Szuścik

K. u. k. Infanterieregiment von Steinsberg Nr. 100.

Godzina 5 - wszystko ucieka, cała dywizja w panicznym strachu zmyka na zachód, artylerja rosyjska wali w czambuł z podwójną zaciekłością, niebo rwie się od szrapneli, - a karabiny maszynowe sieką z prawego skrzydła. Ryk ludzi, trzask pocisków... dantejskie piekło! Każdy myśli o sobie i w trwodze śmiertelnej biegnie co siła, lecz szrapnele dobrze kierowane tam uderzają, gdzie większe skłębienia. Żołnierze rzucają tornistry, karabiny i szable. Furgony tłoczą się, mieszają się z artylerją i furmanką cywilną; wszystko ucieka do lasu, który od Majdanu Zbydniewskiego ciągnie się jakich 15 km na południe i zachód. I w lesie ścigają nas pociski, jeszcze jakich pięć km, łamią konary, zawalają drogę.

W czasie potyczek i bitew wyżsi oficerowie z reguły zdawali komendę niższym, a ci feldweblom i zmykali. Wieczorem wyłazili z krzaków i tyłów, przy czem nie zapominali o besztaniu tych, co na stanowiskach wytrwali. Pierwsze takie zdarzenie miałem pod Lublinem. Porucznik L. poszedł w zastępstwie kapitana z całą kompanją do lasu, a skoro padł pierwszy strzał, czmychnął z powrotem, zaczekał na uciekających żołnierzy, zebrał ich, a kapitanowi zameldował bezczelnie: „Die Hunde sind beim ersten Schuss durchgebrannt". Kapitan wybeształ nas i groził dziesiątkowaniem, a myśmy patrzyli z otwartemi oczyma, jak na ósmy cud świata.

Cały pułk liczył jeszcze sześćset ludzi. Z trzeciego baonu oprócz majora i adjutanta niema oficerów. Jest nas wszystkich pięćdziesiątsześć chłopa. Sztandar 100 pułku dostał się do rąk Moskali, lecz w tensam dzień został przez 56 pułk odebrany. Zbieramy się do godz. 3. Resztki baonu pod komendą sztabowego sierżanta Rittmeistra wracają na plac boju. Komendę pułku obejmuje doświadczony major Böhm. Przyłączają do nas ostatnią rezerwę, jedną kompanję saperów. Atakujemy w kierunku na Kozienice.

Rano prowadzono nas w oddziałach do Tarnopola, odległego o jakie 26 km. Kompanja się rozlazła i każdy maszerował według własnej woli. Po drodze spotkaliśmy pułk austriacki, który szedł na poskromienie Ukrainy. Maszerował nielepiej od nas. Konie oficerów i od karabinów maszynowych były wprawdzie czyste, ale wygłodzone do kości i skóry. Żołnierze licho odziani, na czapkach mieli cały tuzin blaszek pamiątkowych, lecz chleba biedacy nie mieli. Po drodze przystawali i strzelali wrony, które na ogniu piekli i chciwie zjadali. Spotkałem pewnego dzielnego Strzelca, który miał u pasa aż trzy sztuki, spoglądając z dumą na mnie, który posiadałem może 10 kg chleba, sucharów i cukru.

10 stycznia 2026
Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 LIR 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment Neu-Sandec Nr. 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment

Neu-Sandec Nr. 32

Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 Schützen Regiment 32

Copyright © Grzegorz Liberacki All Rights Reserved

Maschinengewehr Schwarzlose M.07/12