Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Warszawa 1957
Stron 144
Książka dostępna:
Powieść wojenna w formie dziennika
…
1 Pułk Ułanów Legionów Polskich
…
Przeprawa po pas w wodzie i aż do świtu leżeliśmy w błocie dzwoniąc zębami. O świcie strzelanina i wściekły atak. Czterdziestu zabitych, sporo rannych a i naszych dwóch zabitych. Jakież to okropne i straszne i piękne, jak kiedy się patrzy na tylu zabitych i rannych. Jednak zawszem myślał, że zupełnie to inaczej wygląda. Widziałem jak dwóch padło od moich strzałów, bo to wszystko było zbliska. I cóż mi zawiniło tych dwóch? A ja co im zawiniłem? Oni też strzelali, o jej, tylko wkoło mnie to błoto bryzgało od kul. Wszyscy nasi spisali się tęgo, co zgóry było wiadome. Zdobyliśmy jeńców, broń, konie, wozy. Szybki odwrót do Wisły, poczem moskale przez zemstę spalili niewinną wieś Szczytniki i zbombardowali Czarków. Płonął historyczny pałac, w którym kwaterował Kościuszko, ciągnąc ku Połańcowi, płonęły wspaniałe zabudowania, płonęły nawet sterty na polach.
…
Całe bandy różnojęzycznych maruderów włóczą się po wsiach, żebrzą, kradną i rabują, lub siedzą sobie skromnie na uboczu po różnych laskach i dołkach, czekając w rezygnacji, aż ich zabiorą do niewoli. Żołnierze trenowi sprzedają wszystko jawnie za psi grosz. Najlepszą derkę kupujemy za trzy korony, manlicher za dwie, buty za pięć, szablę za 50 halerzy. To też nasz najnowszy szósty pluton, który w Łodzi nie miał nic prócz koni, zaopatrzył się po drodze we wszystko i cały jest ubrany w granatowe kożuszki huzarskie (cena po 12 koron). Złapaliśmy też po drodze siedem koni, łażących luzem.
…
Po trzech dniach tęgiego oporu moskale w nocy cichaczem opuścili pozycję. O świcie przechodziliśmy przez szosę, gdzie nocą przed paru godzinami był atak brygady honwedów. Nigdy jeszcze za tej wojny nie widziałem takiego pobojowiska. Musieliśmy zjechać w pole, tyle trupa zalegało szosę. A tej krwi! Łby porozwalane kolbami, pomiażdżone twarze, tęgie chłopy ponakłuwane na bagnety, które jeszcze tkwiły w ciałach. Oczy rozwarte, zęby wyszczerzone jak w szyderstwie. Po obu stronach rowy pełne trupa. Gdzie niegdzie łażą sanitety i szukają żyjących. Najstraszniejsi byli ci, zczepieni ze sobą, duszący się nawzajem za gardziele, trzymający się za włosy, za bary...
…
K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment Neu-Sandec Nr. 32
K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment
Neu-Sandec Nr. 32
Copyright © Grzegorz Liberacki All Rights Reserved