Moja Służba w Brygadzie. 
Pamiętnik polowy.

Wydawnictwo Bellona

Warszawa 1990

Stron 432

 

Spis treści:

 

Tom Pierwszy

Zaciąg

Okres kielecki   

Obrona Wisły

Okres bitwy pod Laskami

Marsz na Ulinę

Walki na Podkarpaciu

Bitwa pod Łowczówkiem

Odpoczynek w Lipnicy i Kętach

Walki pozycyjne nad Nidą

Walki pod Konarami                     

„Przejdziem Wisłę”

Walki w Lubelskiem

 

Tom Drugi

Przemarsze nad Bugiem                                                          

Okres kowelski i pierwszy mój urlop

Gródek

Odpoczynek pułku w Hradysku

Austriacki Mobiles Reserve Spital 1/XI

"...Kukle, Kamieniucha - to szczyt naszej chwały..."

Do Komendanta!

Odpoczynek w Leśniewce i Karasinie

Na pozycji pod Kostiuchnówką

Bitwa pod Kostiuchnówką i odwrót za Stochód

Walki pozycyjne nad Stochodem

Dymisja Komendanta i rozbicie brygady

 

Skorowidz nazwisk

Felicjan Sławoj Składkowski

1 Pułk Piechoty Legionów Polskich

5 Pułk Piechoty Legionów Polskich

7 Pułk Piechoty Legionów Polskich

Droga bardzo zniszczona po odwrocie Moskali. Most na Dunajcu spalony, w poprzek szosy leżą pościnane drzewa.

Na 4 rano 13 grudnia doszliśmy do Podegrodzia naprzeciw Nowego Sącza gdzie zanocowaliśmy u wójta. Ja śpię w „kancelarii” na małej kanapce.

W Podegrodziu czekaliśmy do 2 po południu, gdyż saperzy reperowali most na Dunajcu. Wieczorem weszliśmy z resztą pułku do miasta. Część oświetlenia miejskiego zepsuta, toteż od mostu do zamku i w ulicy do rynku egipskie ciemności. Na rynku jasno jak w dzień, wchodzi się z mroków nocy jak do salonu. Orkiestra rżnie marsza. Wychodzimy z ciemnej ulicy do defilady przed Komendantem Głównym, na zalany światłem i tłumem ludzi plac. Ledwie jest miejsce na przejście kolumny. Publiczność krzyczy, klaszcze, śmieje się i wywołuje znajomych. To drugie nasze „szczęśliwe” wejście po Krakowie.

Wieczorem przyszli do komendy pułku: Stachurek, Rouppert, Kaden i Genek Piestrzyński. Kaden opowiada, że porucznik Grudziński, w biały dzień, wbrew zakazowi poszedł wśród zbóż z dwoma żołnierzami na patrol pod okopy moskiewskie. Gdy byli już o jakie 150 - 200 kroków od okopów, porucznik Grudziński został ranny w twarz, poniżej oczodołu. Żołnierze pobiegli po pomoc. Moskale otworzyli piekielny ogień z okopów, potem wyszli naprzód w żyto. Nasi atakowali i zrobili demonstrację ogniową, aby umożliwić sanitariuszom podejście aż pod okopy moskiewskie, gdzie leżał Grudziński. Sanitariusze wyciągnęli, wlokąc w życie, po ziemi, już tylko martwe ciało. Jedna rana była w twarz a druga w serce. W pistolecie Steyra, który porucznik trzymał w ręce, brakło jednej kuli. Widocznie skończył swe życie, nie chcąc dostać się do niewoli.

W tej chwili już jest pochowany.

Dzisiaj, 23 lipca, maszerujemy od rana do Łączek. Pod Borzechowem mijamy szereg okopów moskiewskich z potrójnym rzędem drutów, bronionych uporczywie przez Moskali.

Jest to jedno z największych pobojowisk, jakie widziałem. W okopach wielka ilość łusek od naboi, strzępów ubrań i porzuconych karabinów. W okolicy Łączek, w ogromnych dołach zakopują setki trupów żołnierzy austriackich i rosyjskich. Kładą ich rzędem po kilkudziesięciu do długich dołów, przypominających doły do kopcowania ziemniaków. Tu walczyły austriackie pułki, złożone z Polaków. W miejscach, gdzie była walka na bagnety, gryka jest zupełnie wdeptana w ziemię. Za tym polem znów dużo trupów i karabinów rosyjskich, powbijanych bagnetami w ziemię. Tu Moskale już się poddawali gromadnie. Obok trupa jednego z żołnierzy rosyjskich leży porzucona pocztówka. Podnoszę ją. Jest to widok soboru w Kostromie. Na kartce - życzenia wielkanocne powrotu do domu.

Niedługo trwał potem nasz wypoczynek w Trojanówce, gdyż przyszedł wkrótce rozkaz dalszego marszu. Stanęliśmy kolumną na drodze i  ledwie ruszyliśmy, gdy zaczęliśmy spotykać ślady paniki Austriaków, wywołanej  zjawieniem się pod wsią rosyjskiej kawalerii. Na drodze stały wyprzężone wozy i jaszcze artyleryjskie, których obsługa zwiała konno, obciąwszy postronki od orczyków. Poza tym wzdłuż traktu leżały koce, worki z owsem, mąka i zbożem, koszule, mundury, pasy, bagnety, karabiny, a nawet parę lornet polowych. Wszystko to porzucali Austriacy w panicznej ucieczce przed „Kosaken”, którzy wcale ich nie gonili. W czasie dalszego marszu przez las spotykaliśmy zawstydzonych woźniców, wracających na koniach po swe wozy. Takich jednak było niewielu. Większość zwiała już zapewne za Stochód. Jest dobrze gorąco i chłopcy, mimo najszczerszych chęci, nie mogą nieść tych wszystkich rzeczy, które można by „zafasować” tutaj na drodze. Niejeden zmienił pas, koc lub tornister na lepszy, ale to wszystko. Nie możemy zanadto się obciążać, bo nie wiadomo jeszcze, co czeka nas przed Stochodem. Tak oglądając porzucone przedmioty, kpiąc i złorzecząc spotkanym na drodze Austriakom, dochodzimy zmachani dobrze do wsi Czersk.

10 stycznia 2026
Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 LIR 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment Neu-Sandec Nr. 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment

Neu-Sandec Nr. 32

Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 Schützen Regiment 32

Copyright © Grzegorz Liberacki All Rights Reserved

Maschinengewehr Schwarzlose M.07/12