Milknące echa. Wspomnienia z wojny 1914-1920.

Wydawnictwo Rynku Wewnętrznego "Libra"

Warszawa 1991

Stron 368

 


Książka dostępna online:

Milknące echa. Wspomnienia z wojny 1914-1920.

Stanisław Kawczak

K. u. k. Infanterieregiment Heinrich Prinz von Preußen Nr. 20.

Dalszy nasz marsz nie ma kresu. Mijamy wsie i miasteczka. Dziennie robimy około 40 kilometrów, biorąc jednak pod uwagę spiekotę słogieczną no i 35 kg., które dźwigamy, jako wojenny ekwipunek, można sobie wyobrazić nasz trud. Oficerom i starszym podoficerom było dobrze, bo tornistrów ani 120 naboi nie dźwigali, ale my żołnierze byliśmy wprost umęczeni. Szliśmy wyłącznie marszem t. zw. podróżnym, bez ubezpieczeń - przed nami i za nami ciągnęły się olbrzymie sznury innych pułków naszej, t. j. 12 dywizji piechoty, jak 57 p. p. z Tarnowa, zwany „mokremi bąkami”, 56 p. p. z Wadowic zwany „Jackami” i 100 p. p. z Cieszyna, krótko „stowaki” nazwany. Prócz tych, czeski t. zw. Dreierregiment, 13 p. p. dzieci krakowskich, ale to już inna dywizja. Bocznemi drogami biegła kawalerja 9 p. ułanów z Krakowa; zgóry patrzyli na nas kawalerzyści, siedząc wygodnie w siodłach, gdyśmy się zdrowo pocili. Górą leciały aeroplany. Wszędzie ciągnęły nieskończone kolumny taborów, w tem mnóstwo chłopskich furmanek. Tu i ówdzie posuwała się artylerja ciężka i lekka.

Czwarty bataljon 20 p. p., w którym służyłem, ciągnął Giza, przeszedł w Serbji ciężką i krwawą kampanję. Bataljon ten złożony w 50 procentach z Polaków-oficerów i prawie 100 procentach z górali 7 Podhala rzucany był w najbardziej krwawe walki. Bezskuteczne były prośby oficerów-Połaków i szeregowych, by ich przerzucono na front rosyjski, gdzie chcieli służyć sprawie polskiej. Zdziesiątkowany, sterany bataljon, pełen bojowej chwały, czego dowodem około 150 odznaczeń, jakie nadało dowództwo frontu oficerom i żołnierzom, po 4-miesięcznej kampanji odkomenderowano na leże zimowe do Syrmji na Sawą, gdzie dotąd bawi, oczekując dalszych rozkazów.

Szczególnie dużo sił absorbowało mi strzeżenie pięciuset żołnierzy Rusinów z 10-go pułku piechoty, których wobec walk we Lwowie - nie można było z Nowego Sącza wypuścić. Mnóstwo też oficerów austrjackich kryło się po kwaterach. W obawie, by nie wnosili fermentu, Dowództwo powiatu kazało ich wyłapać przymknąć. Zresztą byli to przeważnie łapownicy i złodzieje. Dokonana przez Milicję rewizja w ich mieszkaniach dała sensacyjne wyniki. Dość powiedzieć, że np. w mieszkaniu kapitana Waltera z 32-go pułku austrjackiej Landwehry", znaleziono kilkanaście futer, masę prowjantów, nawet wina szampańskie, cenną biżuterję, stosy bielizny wojskowej, setki pasów, ładownic. Na dwóch furgonach kazałem to zawieść do Komendy Milicji. Wszystko to zostało przez powołaną przeze mnie Komisję z przedstawicieli Milicji, Magistratu i Starostwa zinwentaryzowane i złożone do depozytu w Magistracie. Niestety, sam kpt. Walter, widocznie ostrzeżony o zamierzonem aresztowaniu, uciekł pieszo do Marcinkowic, gdzie wsiadł w pociąg, uwożąc ze sobą kasę wojskową podobno z przeszło stu tysiącami koron.

23 maja 2025
Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 LIR 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment Neu-Sandec Nr. 32

K. k. Landwehr-Infanterie-Regiment

Neu-Sandec Nr. 32

Kappenabzeichen MIT GOTT FÜR KAISER UND VATERLAND 1914-1916 Schützen Regiment 32

Copyright © Grzegorz Liberacki All Rights Reserved

Maschinengewehr Schwarzlose M.07/12